Dzisiaj chciałabym pokazać Wam moje największe odkrycie tego roku. Wpadłam na niego dość przypadkowo. Kiedy 3 miesiące temu moje problemy zapchanych porów na brodzie osiągnęły swoje apogeum, zaczęłam ze zdwojoną siłą szukać środka, który mi to w końcu usunie z twarzy.
Sięgnęłam po już dość stary film Lisy Eldrige, w którym opowiadała o pielęgnacji swojej cery. Zarzekała się w nim, że żel Dermalogici to istne spełnienie marzeń osób mających problemy z wypryskami link do filmu.
Nad kupnem zastanawiałam się wiele razy. Raz byłam pewna zakupu, a kilka godzin później rezygnowałam. W końcu zaryzykowałam.
Zapach medyczny, niedrażniący, ulatniający się po kilkunastu minutach. Konsystencja żelowo-wodnista, nieklejąca.
Żel nakładam cienką warstwą na oczyszczoną i stonizowaną skórę twarzy. Nie nakładam już żadnego kremu i pomimo ciągłego stosowania nie zauważyłam żadnego wysuszenia skóry, co jest dla mnie przeogromnym plusem.
Żelu używam już od trzech miesięcy, a po 1,5 miesiąca podskórne grudki zniknęły na dobre. To nie jest tak, że zaskórniki się nie pojawiają, bo się pojawiają, ale w moim przypadku jest to zaledwie 1 lub 2 w przeciągu dwóch tygodni. Nie wyobrażam sobie życia bez tego kosmetyku.
Marka: Dermalogica
Cena/pojemność: 189zł/50ml
Gdzie kupiłam?: strawberrynet.com
